Instagram staje się coraz bardziej popularnym medium społecznościowym. Serwis z roku na rok zwiększa liczbę swoich klientów. W lipcu 2018 roku na Instagramie zarejestrowało się już miliard użytkowników. Chociaż liczba ta robi wrażenie to daleko jej jeszcze do Facebooka (nie wspominając o azjatyckim rynku social mediów), gdzie konta posiada ponad dwukrotnie większa liczba ludzi . Instagram jednak ciągle ewoluuje i wydaje się, że w krótkim czasie dogoni Facebooka.

Dlaczego Instagram jest popularny?

To pytanie zadaje sobie wiele osób. Być może odpowiedzialne są za to głęboko ukryte, prymitywne wzorce ludzkich zachowań? Może cofamy się do czasów prehistorycznych, poprzedzających wynalezienie alfabetu, kiedy komunikowaliśmy się za pomocą piktogramów i obrazów? A może z uwagi na to, że social media tworzą z nas globalne społeczeństwo to nasza komunikacja, musi przyjąć na początku najbardziej pierwotną formę? Opieranie się na symbolach odczytywanych w ten sam sposób przez Polaków, jak i Japończyków eliminuje bowiem problem bariery językowej.

Nie potrzebujemy znajomości japońskiego, aby obserwować na Instagramie kucharza, który przygotowuje sushi. Ba, nawet nie musimy tracić energii na szukanie jego profilu. Zazwyczaj wszystko opiera się na schemacie (patrz grafika):

jak działa instagram

Nie trzeba być Einsteinem, żeby zrozumieć jakie prymitywne instynkty nami kierują. Nawet powyższy schemat dowodzi łatwości takiego przekazu. Największą zaletą Instagrama jest zatem jego prostota. Medium jednak ewoluuje, aby sprostać naszym rosnącym wymaganiom i zatrzymać naszą uwagę na dłużej.

Spójrzmy wstecz…

Kiedy zakładaliśmy konto na Instagramie był on tylko wirtualnym albumem na zdjęcia, który zastępował rodzinny album naszej babci. W krótkim czasie powiększał jednak swoją funkcjonalność, aby umożliwić nam grupowanie zdjęć, nakładanie filtrów czy dodawanie filmików (Patrz: infografika na końcu artykułu pokazująca ewolucję Instagrama). Dzisiaj mamy zatem: zdjęcia, filtry, możliwość wysyłania wiadomości, instastory czy IGtv (możliwość dodawania 60-minutowych filmów). Instagram czerpie zatem inspiracje ze wszystkich popularnych mediów takich jak Snapchat (Instastories), FB Messenger (wysyłanie wiadomości) czy YouTube (IGtv), aby powiększyć zakres swoich usług. Kilka dni temu w bardzo kreatywny sposób funkcje Instagrama wykorzystała Nowojorska Biblioteka Publiczna publikując za pomocą Instastories pierwszą książkę na Instagramie.

Czytanie książek na Instagramie?

Nowojorska Biblioteka Publiczna pochyliła się nad problemem spadku czytelnictwa wśród młodzieży i być może znalazła jedno z najlepszych rozwiązań tego problemu. Przygotowany przez nich projekt, we współpracy z agencją kreatywną „Mother”, zaowocował umieszczeniem na Instastories pierwszej książki: „Alicji w krainie czarów” Lewis Caroll, która dzięki animacjom uzyskała dużo atrakcyjniejszą formę, niż jej drukowana wersja.

Książkę w formie zaproponowanej przez Nowojorską Bibliotekę Publiczną czyta się wyjątkowo dobrze. Do opowieści wprowadza nas animacja, uzupełniona motywem muzycznym, a forma Instastories przewraca za nas kolejne „kartki”. Kiedy na przeczytanie danego fragmentu tekstu potrzebujemy, nieco więcej czasu, wystarczy, że przytrzymamy palec na ekranie telefonu. Kolejne strony przeplatane są animacjami, które umiejętnie odwracają naszą uwagę od znużenia występującego podczas tradycyjnego czytania. Projekt „insta novels” wydaje się zatem bardzo dobrze przemyślanym pomysłem na zachęcenie instagramowiczów do częstszego czytania.

W najbliższym czasie w ofercie „insta novels” przygotowanej przez Nowojorską Bibliotekę Publiczną pojawią się kolejne tytuły:

„Przemiana” Franza Kafki („The Metamorphosis” ) oraz „Żółta tapeta” Charlotte Perkins Gilman („The Yellow Wallpaper”). Książki, podobnie jak „Alicja…” dostępne będą na instagramowym profilu Nowojorskiej Biblioteki Publicznej (nypl) w wyróżnionych relacjach.

Czy powstanie Instabooks?

Trudno powiedzieć czy projekt przygotowany przez Nowojorską Bibliotekę Publiczną zyska szersze grono odbiorców. Z pewnością jest on jednym z ciekawszych pomysłów na rozwiązanie problemu spadku czytelnictwa. Bezpłatny dostęp, innowacyjny sposób czytania oraz możliwość zapoznania się z tekstem w dowolnym miejscu i czasie są z pewnością dużymi atutami przedsięwzięcia. Problemem dla polskiego czytelnika będzie język publikacji, gdyż udostępniane są one jedynie po angielsku. Wprawdzie jest to doskonała sposobność na jego podszlifowanie (korzystajcie nauczyciele angliści! Lekcje nie muszą być nudne), ale nie każdy ma ochotę na czytanie w obcym języku.

Po cichu liczę, że Instagram wpadnie na pomysł dodania kolejnej funkcji w postaci np.: „Instabooks”, gdzie w sposób łatwy i przyjemny moglibyśmy czytać ulubione książki w rodzimym języku. Zdaje sobie jednak sprawę z ogromu takiego przedsięwzięcia, które wymagałoby współpracy z bibliotekami publicznymi w wielu krajach… A może wystarczyłoby dodanie kolejnej funkcji, a nowy rodzaj branży stworzyłby się sam? Wydawnictwa mogłyby udostępniać część książek bezpłatnie, a część odpłatnie, ubierając „stare treści” w nową, przystępną formę. Myślę, że wszystko, co dobre jest jeszcze przed nami…

A wy co myślicie o projekcie Nowojorskiej Biblioteki Publicznej? Zapraszam do wyrażania swojej opinii w komentarzach.

Twisted Lemon

 

ewolucja instagrama

ewolucja instagrama

ewolucja instagrama