Od czasu premiery „Jokera” nie ucichły jeszcze kontrowersje dotyczące filmu. W mediach pojawiały się doniesienia mówiące o promowaniu przemocy czy wykorzystaniu utworu artysty skazanego za pedofilię. Wygląda na to, że o kreacji Joaquin’a Phoenix’a będziemy mówić jeszcze w innych kontekstach, bo grany przez niego bohater właśnie stał się symbolem rewolucjonistów.

„Joker” jest filmem, który wszedł do kin z ogromnym rozmachem. Obraz Todd’a Phillips’a od początku wzbudzał wiele kontrowersji. Dywagowano czy główny bohater nie zachęci ludzi odrzuconych przez społeczeństwo do zachowań nacechowanych przemocą. Joaquin Phoenix podczas udzielania wywiadów promujących film starał się unikać udziału w tego typu dyskusjach. Obawiał się, że publiczne zajęcie stanowiska przysporzy mu tylko więcej problemów, a jego słowa mogą zostać zinterpretowane w niewłaściwy sposób.

Mimo ostrożnego podejścia Joaquin’a Phoenix’a, grany przez niego bohater zaczął żyć własnym życiem, stając się symbolem rewolucjonistów. Od Chile poprzez Hong Kong i Bejrut zaczęły pojawiać się doniesienia o ludziach noszących maski lub malujących twarze w sposób bezpośrednio nawiązujący do postaci granej przez Phoenix’a. Joker stał się symbolem tłumów protestujących przeciwko nierównościom społecznym oraz łamaniu prawa. Na zdjęciach pojawiających się w social mediach zobaczyć można miasta „ozdobione” hasłami z „Jokera”: „We are all clowns”, a także zdjęcia z zamieszek, które bardziej przypominają sceny z filmu, niż z realnego życia. Czy świat staje się jednym wielkim Gotham? Zobaczcie sami.